Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

Zamknij

21 - 30/06/2019

Piękni ludzie, smutne opowieści

Fragment artykułu Piotra Dobrowolskiego o książce Nie widzę piękna w świecie bez człowieka. O teatrze Jana Lauwersa i Needcompany

Needcompany to zespół, który tworzą dzisiaj aktorzy, tancerze i performerzy dziewięciu różnych narodowości. Swoją pracą dowodzą, że pozorna różnorodność kulturowa nie przeszkadza artystom wspólnie tworzyć znakomitych spektakli teatralnych. Przypominają w nich o uniwersalności ludzkich emocji, naszym pragnieniu dobra, ale też o skłonności do zła i zbrodni. Podczas zeszłorocznej edycji poznańskiego festiwalu Malta prowadzona przez Jana Lauwersa grupa zaprezentowała spektakl Marketplace 76. Wielowątkowa, gorzka opowieść z życia mieszkańców małego miasteczka inicjowana była wspomnieniem tragicznego wypadku. Przypadkowa śmierć, która zdarzyć się może zawsze i wszędzie, naznaczyła ocalałych swoim piętnem. W ramie narracji, prowadzonej z obrzeży sceny przez samego reżysera, znakomici performerzy prezentowali bohaterów przedstawienia i ukazywali ich działania, łącząc rozmaite elementy teatralnej poetyki. Wzorce rodem z teatru dramatycznego przeplatały się w tym spektaklu z motywami epickimi, a muzyka i śpiew stapiały się z tańcem. Sceniczne obrazy – organizacja przestrzeni, ruch, kostiumy i scenografia – miały moc hipnotyzowania widzów.

(...)

Jan Lauwers zawsze pamięta o publiczności swoich widowisk, zapraszając ją w podróż drogami własnej wyobraźni. Zapewne dlatego Hans-Thies Lehmann, prezentując Needcompany w Teatrze postdramatycznym, pisał o wieczorach spędzanych „u Jana i jego przyjaciół”. Założyciel Needcompany nie jest obrazoburcą, wichrzycielem, prowokatorem ani rewolucjonistą. Nie osłabia to wcale rezonansu jego twórczości, a przez lata „pracy z ludźmi i grania dla ludzi” (jak sam opisuje swoje działania) zasłużył także na zainteresowanie teoretyków, uznających go za ważnego współczesnego „artystę teatru”. W Polsce prezentowane były dotychczas cztery jego spektakle. Wrażenia, które pozostawiły w pamięci widzów, teraz mogą zostać wskrzeszone, uzupełnione i rozbudowane o nowe informacje i konteksty dzięki książce Nie widzę piękna w świecie bez człowieka. O teatrze Jana Lauwersa i Needcompany, która ukazała się nakładem Korporacji Ha!art i Fundacji Malta. Może ona zainteresować także wszystkich tych, którzy z twórczością jej bohaterów jeszcze się nie zetknęli, bo to znakomita próba prezentacji polskiemu czytelnikowi sylwetki artystycznej jednego z najważniejszych współtwórców tzw. flamandzkiej fali i znakomite źródło wiedzy o Needcompany. Autorzy tomu rekonstruują ślady pozostawione w ich świadomości przez konkretne spektakle Lauwersa. Dlatego poznać ją powinni nie tylko ci, których zajmuje współczesny teatr europejski, ale także osoby śledzące źródła współczesnej performatyki, nowatorskie praktyki teatralne czy współczesne europejskie spojrzenie na łączność literatury i sztuk widowiskowych – miłośnicy sztuki, pasjonaci teatru, studenci ciekawi współczesnej kultury europejskiej.

(...)

Jan Lauwers nie lubi jałowych dyskursów, rozważania idei, które nigdy nie zostaną zrealizowane, i bezowocnego rozpolitykowania. Nie unika jednak dyskusji na najważniejsze współcześnie tematy społeczne, nie ogranicza oryginalnych, ale i fantastycznych wizji i pomysłów ani nie odcina się od wszechobecnej polityczności. To człowiek, którego najpełniej charakteryzuje to, co stworzył jako artysta – reżyser i autor. Wspominając lata siedemdziesiąte, zauważa, że był jednym z nielicznych studentów malarstwa gandawskiej Akademii Sztuk Pięknych, którzy przedkładali praktykę nad rozprawy konceptualne i spory wokół Wittgensteina. Wola działania, która towarzyszy mu przez całe życie, sprowokowała go do nawiązania bezpośredniego kontaktu z publicznością. I tak już na samym początku swojej twórczej drogi Lauwers zwrócił się w kierunku performansu i sztuki widowiskowej. A stąd już tylko krok dzielił go od teatru.

Jako dwudziestodwulatek skupił wokół siebie ludzi, z którymi stworzył grupę Epigonenensemble. Dwa lata później przekształcił ją w Epigonentheater zlv (kolektywny charakter ich twórczości podkreślał skrót „zlv” w nazwie „zonder leiding van” – „bez przywództwa”). W sześciu spektaklach stworzonych przez Epigonów bardzo wyraźne były wpływy performance art. W tych uderzających, fizycznych, a równocześnie przesyconych wizualnością widowiskach dopełniany był, zainicjowany kilkanaście lat wcześniej, zwrot performatywny w teatrze europejskim. Jan Lauwers zmierzał jednak dalej własną drogą. Kolejnym etapem jego ewolucji twórczej było zwrócenie się ku kategorii teatralności, najwyraźniej znaczone rozpoczęciem w roku 1986 pracy z międzynarodową grupą profesjonalnych wykonawców – wszechstronnych aktorów, tancerzy i muzyków, z którymi realizował ideę teatru postepickiego. Odtąd Needcompany łączy sceniczną poezję z nowatorskim typem epizodycznej narracji teatralnej. Stosując cały wachlarz dostępnych mediów, prowadzi swoich widzów przez świat podobny temu, który zna, pięknem równoważąc tragiczność, która jest jego niezbywalną częścią. Wprowadza także nowy styl gry aktorskiej, w książce najlepiej opisany przez Hansa-Thiesa Lehmanna jako détachement/oderwanie. Charakteryzuje go między innymi to, że „aktorzy przestają być sobą, a stają się »osobowościami«”.

Spektakle Lauwersa i jego zespołu zawierają wszystko, co lubię w teatrze. Mówią o życiu takim, jakie jest. Eksponują zło, które nas otacza, a prezentację przeplatają nitkami humoru, liryzmu i poezji, a także piosenkami, które chwytliwe, blisko granic pretensjonalności, patetycznie obnażają mielizny naszej wrażliwości. To teatr wyrazisty i oryginalny w prostocie wybieranych rozwiązań. Pracujący w nim artyści czerpią radość i satysfakcję ze wspólnej pracy. Zespół doskonale operuje środkami wypracowanymi przez kolejne teatralne zwroty i przełomy, z osiągnięć innych biorąc to, co najlepiej przysłuży się realizacji jego artystycznych celów. W spektaklach Needcomapany odnaleźć można elementy wypracowane przez teatr epicki, zdobycze zwrotu estetycznego, performatywnego czy narracyjnego. Pomimo to grupa Lauwersa wciąż mówi własnym, oryginalnym głosem, który bez trudu uwodzi kolejnych widzów jego spektakli. Nie widzę piękna w świecie bez człowieka… to książka, która lepiej pozwoli zrozumieć tę fascynację i wskaże jej historyczne i teoretyczne źródła.

Cały artykuł można przeczytać na stronie internetowej „Teatru”