Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

Zamknij

21 - 30/06/2019

Konstrukty dziecka i dzieciństwa wypełniają symboliczną przestrzeń między niemymi rybami i schulzowską genialną epoką, między szlachetnymi dzikusami i dionizyjską naturą niszczenia, między nieporadnością a podmiotowością. Ale dziecko nie jest przecież konstruktem, nie istnieje jako takie. Realne są tylko poszczególne dzieci, zakorzenione w wielorakich i odmiennych kontekstach, niosące ze sobą różne historie, doświadczające świata i wyrażające swoje doświadczenia w tysiącu różnych językach.

Kiedy jednak chcemy objąć wspólną ramą i uporządkować złożone wszechświaty dziecięcych doświadczeń, myśli i działań tak, by je zrozumieć bądź poskromić, zazwyczaj sięgamy po protezy uogólnień i przysłowiowe mądrości, patrząc na dzieci przez wysłużone okulary dorosłości. Tym, co widać przez nie najczęściej, kiedy chcemy dojrzeć miejsce dzieci we wspólnocie, są istoty wymagające troski, uczące się dopiero życia w społeczeństwie, jeszcze nie gotowe na to, by tak naprawdę w nim uczestniczyć. Przez takie szkła trudniej jest nam dostrzec, że to nie jedyny obraz, jaki może wyłaniać się z obserwacji tego, jak dzieci myślą, jak czują i jak działają.

Dlatego też proponujemy nieco inne okulary, warte założenia choćby na próbę – soczewki, przez które możemy dostrzec dzieci jako aktywnych i prawomocnych członków społeczeństwa. I chociaż stawianie znaku równości między byciem dzieckiem i byciem obywatelem wciąż stanowi wyzwanie dla naszej wyobraźni, spróbujemy przybliżyć te dwa światy, nie czekając aż dzisiejsze dzieci zdadzą egzamin dojrzałości. Bo dzieci stają się obywatelami tu i teraz i to nie tylko wtedy, kiedy uczą się formalnych zasad demokracji i zdobywają precyzyjnie zdefiniowane kompetencje obywatelskie. Dziecięce obywatelstwo nabiera właściwego sobie sensu, jeśli przetłumaczyć je na język prawa do głosu, do obecności i do działania, do wnoszenia swojego wkładu w rozwój demokratycznej obywatelskiej wspólnoty – e pluribus unum. Każda okazja, by ułatwić im to włączenie się jest warta wysiłku.

Ta obywatelska optyka, która z założenia, choć w różnym stopniu, spina działania w ramach Wolno Dzieciom, służyć ma więc za narzędzie podświetlania dziecięcych perspektyw w mieście, które jak w soczewce odbija najważniejsze procesy współczesności. Wykorzystujemy ją także po to, aby z nieco innej perspektywy spojrzeć na dziecięce strategie dawania sobie rady w przestrzeni zaprojektowanej często w myśl nieprzyjaznej im logiki, na ich codzienną, niewidzialną partyzantkę w miejskiej dżungli – walkę o miejsca dla siebie, o bycie w mieście i prawo do miasta. Kiedy myślimy o małych obywatelach mamy więc przed oczami nie tylko członków Parlamentu Dzieci i Młodzieży, ale także dzieciaki walczące z deweloperem o swój plac zabaw. Widzimy w nich nie tylko obywateli dobrych i spolegliwych, ale też niepokornych i nieposłusznych, których sposoby myślenia, doświadczania siebie, innych i przestrzeni prowokują wiele pytań i prowadzą do niejednoznacznych odpowiedzi.

Nie chcemy zapraszać dzieci do debaty, chcemy natomiast zaprosić je do działań i podążyć tropami ich (obywatelskiej) wyobraźni. Będziemy działać głównie w miejscach, które mali obywatele najlepiej znają, w ich dzielnicach, ale też w jednej z miejskich agor, na placu Wolności, gdzie będzie bić serce Malta Festival Poznań.

Maja Brzozowska-Brywczyńska

WARSZTATY: COKÓŁ COKOLWIEK DZIECIĘCY

WARSZTATY: NAZYWAMY ULICE

WARSZTATY: ZABAWA TO POWAŻNA SPRAWA

SILENT DISCO DLA DZIECI