Używamy Cookies w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Dalesze korzystanie z tego serwisu oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Dowiedz się więcej o naszej polityce prywatności

Zamknij
fot. BW Pictures
Galeriafot. BW Pictures

Podczas przeobrażania okupowanego Poznania szczególne znaczenie miała dla nazistów rozbudowa zachodniego klina zieleni. Jego ważnym punktem miało być Elsensee, czyli późniejsze jezioro Rusałka, a całokształt miał odzwierciedlać nadanie miastu „bardziej niemieckiego charakteru”. Miała być to „niemieckość” na modłę wyobrażeń nazistowskich, a więc przywiązująca szczególną wagę do więzi z naturą, która to wedle ideologii NSDAP miała zapewnić Niemcom siłę do podbijania i ujarzmiania kolejnych krajów.

Do budowy sztucznego jeziora zaprzęgnięto polskich robotników przymusowych, mieszkańców i mieszkanki Poznania, których przy tej pracy eksploatowano. Głównymi wykonawcami projektu budowlanego mieli być jednak przedstawiciele mniejszości szczególnie znienawidzonej przez zwolenników Hitlera i uważanej za główną przeszkodę w osiągnięciu dominacji nad Europą. Byli to Żydzi, przywożeni tysiącami do Poznania z gett w miejscowościach znajdujących się na obszarze między Włocławkiem, Kołem, Sieradzem i Łodzią.

Umieszczano ich w różnych obozach pracy na terenie Poznania. Obozem, z którego prowadzono największą liczbę więźniów do kopania Rusałki, był Arbeitslager Steineck, mieszczący się w budynku szkolnym w Krzyżownikach-Smochowicach. Praca tych niewolników była nie tylko brutalnym wyzyskiem, ale przede wszystkim umyślnie prowadzoną polityką „wyniszczenia przez pracę”. Każdy dzień oznaczał wyczerpanie ponad siły, przy głodowych racjach żywnościowych, a każde oddalenie się, nawet w poszukiwaniu jedzenia, czy jakikolwiek przejaw „niesubordynacji”, były karane biciem lub nawet śmiercią.

Niewielu więźniów przetrwało tworzenie jeziora, a po likwidacji obozów w Poznaniu – wywózkę do Auschwitz, selekcję na rampie i kolejne dwa lata gehenny obozowej. Wśród tych, którzy dotrwali do wyzwolenia, a po latach złożyli świadectwo, byli Benjamin Jacobs, Simon Rozenkier i Zalman Kłodawski. Warto także pamiętać o poznaniakach, którzy ze współczuciem obserwowali tragedię Żydów kopiących jezioro i dali temu później wyraz – jak np. Alojzy Andrzej Łuczak, Irena Nieznaniec czy Jan Jankowiak. Ten ostatni, pracując nad Rusałką, dzielił się z Żydami jedzeniem, za co trafił do obozu koncentracyjnego.

Jan Kwiatkowski
tekst kontekstowy do wystawy Rusalka's Tales Sary Alavi